7 lat PD, 4th of July, UEFA Euro 2012

Siedem lat podcastu Polskie Detroit. Święto Niepodległości USA. Doskonała wiekszość podcastu poświęcona jednak będzie wolontariatowi Euro 2012. Opowiem jak wyglądały Mistrzostwa z drugiej strony. Zapraszam do słuchania.

Polskie Detroit 320 | 31:47 | 29.1MB

 


Ilość komentarzy: 5 do “7 lat PD, 4th of July, UEFA Euro 2012”

  1. Wiola napisał(a):

    Bardzo, bardzo ale to bardzo fajny odcinek. Ta twoja pasja i zaangażowanie w głosie… Fajne przeżycie i super wspomnienia, aż szkoda, że odcinek musiał się skończyć.

  2. Aj napisał(a):

    Ciekawie słucha się o Euro „od kuchni”, fajnie, że opowiedziałeś o tym i że w taki sposób reprezentowałeś nasz kraj! :) Dzięki za odcinek i za te 7 lat, wielu takich „siódemek” jeszcze życzę, także sobie – bo słuchać PD uwielbiam! :)

  3. Zoomdude napisał(a):

    Gratuluję „siódemki” :)

    Uczczę rocznice pod kocem, coby „purystów” nie drzaźnić.
    W związku z rocznica, jakieś plany, idee ?

  4. dziarski napisał(a):

    Kiedy Ty Łukaszu pracowałeś na Stadionie Narodowym ja pomagałem kibicom po tej drugiej stronie – byłem wolontariuszem miejskim EURO 2012. Muszę potwierdzić, że zdecydowanie warto być wolontariuszem na tak dużej i ciekawej imprezie międzynarodowej. Też się spotkałem z opinią/sugestią, że pracując za darmo jestem wykorzystywany jako darmowa siła robocza… Moim zdaniem zdecydowanie warto było wziąć w tym wydarzeniu udział. Poznałem ciekawych, fajnych ludzi i poczułem ten klimat wielkiej międzynarodowej imprezy sportowej. Do innych zalet zaliczyłbym: rozbudowane kursy (w tym bardzo profesjonalnie przygotowany kurs pierwszej pomocy), darmowe przejazdy komunikacją miejską o czym wspominałeś, ciekawą grę miejską związaną ze sportem ,w której wygrałem voucher empiku, trochę gadżetów typu nieprzemakalna kurtka + 2 koszulki.

    Pracowałem w okolicach dworca Wileńskiego i już pierwszego dnia mojej zmiany pomogłem Irlandczykowi kupić bilety i wybrać środek lokomocji tak aby najszybciej dostał się na mecz. Na mieście było trochę mniej bezpiecznie niż na stadionie. Tego samego dnia podbiegła do nas głuchoniema dziewczyna (z jakąś kobietą, która była świadkiem zdarzenia), której złodziej na dworcu wyrwał torebkę. Pomogliśmy jej trafić na komisariat policji. Innego dnia w Parku Praskim nieopodal naszego stanowiska okradziono i pobito faceta. Podbiegł do nas z rozwalonym nosem i prosił aby wezwać policję. Staraliśmy się mu pomóc najlepiej jak potrafiliśmy (nawet pobiegliśmy po straż miejską na dworzec – która nic nie może – poradzili nam abyśmy zadzwonili po policję…) Po kilkunastu minutach oczekiwania postanowił na własną rękę wybrać się na komisariat.

    Poza tym było bardzo spokojnie – kibice zachowywali się świetnie. Od starszego faceta z zagranicy usłyszałem jak nas chwali. Nie mógł się nadziwić, że pracujemy za darmo i do tego jesteśmy tacy pomocni.

  5. polskiedetroit napisał(a):

    Dzięki Dziarski za ten wpis.

Skomentuj